mindr.

Ailurophile A cat-lover.
Assemblage A gathering.
Becoming Attractive.
Beleaguer To exhaust with attacks.
Brood To think alone.
Bucolic In a lovely rural setting.
Bungalow A small, cozy cottage.
Chatoyant Like a cat’s eye.
Comely Attractive.
Conflate To blend together.
Cynosure A focal point of admiration.
Dalliance A brief love affair.
Demesne Dominion, territory.
Demure Shy and reserved.
Denouement The resolution of a mystery.
Desuetude Disuse.
Desultory Slow, sluggish.
Diaphanous Filmy.
Dissemble Deceive.
Dulcet Sweet, sugary.
Ebullience Bubbling enthusiasm.
Effervescent Bubbly.
Efflorescence Flowering, blooming.
Elision Dropping a sound or syllable in a word.
Elixir A good potion.
Eloquence Beauty and persuasion in speech.
Embrocation Rubbing on a lotion.
Emollient A softener.
Ephemeral Short-lived.
Epiphany A sudden revelation.
Erstwhile At one time, for a time.
Ethereal Gaseous, invisible but detectable.
Evanescent Vanishing quickly, lasting a very short time.
Evocative Suggestive.
Fetching Pretty.
Felicity Pleasantness.
Forbearance Withholding response to provocation.
Fugacious Fleeting.
Furtive Shifty, sneaky.
Gambol To skip or leap about joyfully.
Glamour Beauty.
Gossamer The finest piece of thread, a spider’s silk.
Halcyon Happy, sunny, care-free.
Harbinger Messenger with news of the future.
Imbrication Overlapping and forming a regular pattern.
Imbroglio An altercation or complicated situation.
Imbue To infuse, instill.
Incipient Beginning, in an early stage.
Ineffable Unutterable, inexpressible.
Ingénue A naïve young woman.
Inglenook A cozy nook by the hearth.
Insouciance Blithe nonchalance.
Inure To become jaded.
Labyrinthine Twisting and turning.
Lagniappe A special kind of gift.
Lagoon A small gulf or inlet.
Languor Listlessness, inactivity.
Lassitude Weariness, listlessness.
Leisure Free time.
Lilt To move musically or lively.
Lissome Slender and graceful.
Lithe Slender and flexible.
Love Deep affection.
Mellifluous Sweet sounding.
Moiety One of two equal parts.
Mondegreen A slip of the ear.
Murmurous Murmuring.
Nemesis An unconquerable archenemy.
Offing The sea between the horizon and the offshore.
Onomatopoeia A word that sounds like its meaning.
Opulent Lush, luxuriant.
Palimpsest A manuscript written over earlier ones.
Panacea A solution for all problems
Panoply A complete set.
Pastiche An art work combining materials from various sources.
Penumbra A half-shadow.
Petrichor The smell of earth after rain.
Plethora A large quantity.
Propinquity An inclination.
Pyrrhic Successful with heavy losses.
Quintessential Most essential.
Ratatouille A spicy French stew.
Ravel To knit or unknit.
Redolent Fragrant.
Riparian By the bank of a stream.
Ripple A very small wave.
Scintilla A spark or very small thing.
Sempiternal Eternal.
Seraglio Rich, luxurious oriental palace or harem.
Serendipity Finding something nice while looking for something else.
Summery Light, delicate or warm and sunny.
Sumptuous Lush, luxurious.
Surreptitious Secretive, sneaky.
Susquehanna A river in Pennsylvania.
Susurrous Whispering, hissing.
Talisman A good luck charm.
Tintinnabulation Tinkling.
Umbrella Protection from sun or rain.
Untoward Unseemly, inappropriate.
Vestigial In trace amounts.
Wafture Waving.
Wherewithal The means.
Woebegone Sorrowful, downcast.

(via so much to tell you)

Szkoła vs. reklamowanie kultury

Chciałem powiesić w szkole plakat reklamujący Grojkon - jedno z większych i ważniejszych wydarzeń kulturalnych na Podbeskidziu. Jako praworządny obywatel poszedłem najpierw do Dyrekcji zapytać o zgodę. I tam krótka piłka - za darmo nie można powiesić.

Co się okazało: ponoć miasto wydało jakiś prikaz[citation needed], że imprezy z płatnym wstępem można w szkole reklamować tylko jeśli organizator uiści opłatę na rzecz szkoły w wysokości (tutaj Dyrektor rzucił dwucyfrową kwotą). I ponoć nie ma znaczenia, że dana impreza ma patronat władz miasta (moim zdaniem w takiej sytuacji powinno być bez opłaty).

Zastanawia mnie tylko kilka kwestii: czy w takim układzie repertuaru teatru też nie wolno wywiesić? Ciekaw też jestem, jak to się ma do organizowanych przez naszego polonistę wypadów do teatru. A już strach wspomnieć o obowiązkowych wyjściach do kina czy na koncerty - w ramach lekcji, ale trzeba opłacić bilet (dofinansowywany ze środków SzRR) i każdy uczeń musi. No i co z takim Kangurem Matematycznym, który co prawda nie jest obowiązkowy, ale jest imprezą płatną odbywającą się na terenie szkoły w czasie trwania lekcji?

No i na koniec najlepsze: moja szkoła jako jedna z nielicznych (prawdopodobnie jedyna) w Bielsku zażądała opłaty za powieszenie plakatu Grojkonu. W pozostałych placówkach zawisły one za darmo.

Do osób, z którymi ostatnio wymieniałem się kontaktami - dajcie znać, bo telefon zgubił wpisy książki adresowej z ostatnich kilku tygodni.

Szkolna grywalizacja, cz. 3

Niestety nie zdążyłem stworzyć systemu informatycznego do śledzenia punktów, jednakże sam system zliczania punktów za sprawdziany i prace z lekcji nabiera rumieńców.

Najważniejszą informacją jest to, że całkowicie zrezygnowałem z wdrażania go jako formalnego przedmiotowego systemu oceniania. Nie ma takiej potrzeby - zamiast tego tworzę konkurs. Co się zmienia? Nie tak dużo. Przede wszystkim uczniowie będą mieli wystawiane oceny idealnie zgodnie z WSO - wszystkie procedury zachowane celem uspokojenia szanownej Dyrekcji. Jednakże oprócz normalnego przeliczenia, wszelkie punkty będą zliczane dodatkowo w ramach konkursu. I tutaj zasady są takie same, jak to było przedstawione poprzednio, czyli np. jeśli suma punktów za sprawdzian w danej klasie przekroczy jakiś próg, to każdy będzie miał doliczone dodatkowe punkty itd. Na koniec semestru nastąpi rozliczenie punktów i na ich podstawie zostaną uczniom wpisane ewentualne dodatkowe oceny za aktywny udział w konkursie (czyli za aktywność oraz prace dodatkowe). Wilk syty i owca cała.

Dodatkowy plus konkursu jest taki, że można go rozszerzyć na więcej przedmiotów tworząc w ten sposób kompleksowy grywalizacyjny system aktywizacji uczniów.

Krótka historia o tym, jak wiele można się nauczyć z czystego przypadku

Wczoraj w pracy włączyliśmy sobie open.fm na stacji Reggae. Czas płynął przyjemnie, aż w głośnikach pojawił się utwór, który już do końca nas rozbujał: “Mr. Symarip - Skinheads Dem a Come”. Najpierw myślałem, że to zgrywa ze skinów. Wszedłem na YT, a tam zamiast klipu zdjęcia skinów bawiących się na imprezie z ciemnoskórym wokalistą na scenie. Plus zdjęcia ciemnoskórych skinów… o_O WTF?!

Czytaj dalej

Nauczyciel to nie tylko maszynka do wypełniania papierów!

W czasie weekendu miałem okazję rozmawiać z nauczycielem-zapaleńcem. Poniżej garść refleksji.

Czytaj dalej

Szkolna grywalizacja - implementacja - część 2

Przez cały ubiegający rok szkolny nieśmiało testowałem na moich uczniach różne grywalizacyjne zagrywki. Najbardziej podobała się praca zespołowa nad ciekawymi projektami.

W przyszłym roku szkolnym wprowadzam nowy system oceniania. Uważam, że mimo drastycznej różnicy do tradycyjnych systemów będę mógł go wdrożyć, gdyż uważam go za mniej restrykcyjny niż nasz WSO.

Tytułem wstępu: System jest mocno inspirowany publikacjami Pawła Tkaczyka.

Rok składa się z dwu semestrów - pierwszy jest dłuższy od drugiego. W związku z tym za pierwszy można dostać 15000 punktów, za drugi góra 12000 (10000 w przypadku klas trzecich). Rozpiszę tylko pierwszy semestr, na drugi będzie to wyglądać podobnie.

  • 5000 pkt za dwa sprawdziany;
  • 5000 pkt za dwa duże projekty;
  • 2000 pkt za kartkówki i obowiązkowe zadania (w sumie 10 epizodów)
  • 1500 pkt za obecność na lekcjach
  • 1500 pkt za aktywność na lekcjach

Łącznie daje to rzeczone 15000 punktów.

Progi ocenowe. W dzienniku muszą pojawić się tradycyjne oceny na koniec semestru. Oto przelicznik - do otrzymania oceny trzeba uzyskać minimum podaną liczbę punktów.

  • dop - 10000 pkt
  • dst - 12000 pkt
  • db - 14000 pkt
  • bdb - 16000 pkt
  • cel - 20000 pkt

I już słyszę głosy - “Jak to bdb za 16000 pkt?! Przecież maksymalnie można uzyskać tylko 15000!” Już odpowiadam: z bonusów.

Sprawdziany będą miały zaimplementowaną następującą mechanikę:

Jeśli suma punktów zgromadzonych przez całą klasę przekroczy 70% możliwych do uzyskania punktów, to wszystkie osoby dostają bonus +10% do swoich punktów. Po przekroczeniu 80% bonus zwiększa się do 30%, a po przekroczeniu 90% do 50%. Ta mechanika jest w trakcie testowania i niewykluczone, że bonusy będą wyższe lub inaczej przydzielane, np. jeden próg 80%, ale bonus rzędu 100%. Do rozważenia.

Co z nieobecnymi? Dostają 0 punktów, ale mają dwa tygodnie licząc od najbliższej obecności na zaliczenie materiału w uzgodnionej z nauczycielem formie, by klasa mogła się załapać się na bonus.

Uczeń uzyskuje bonus olimpijski za udział i przejście do następnego etapu:

  • 2500 pkt za olimpiadę przedmiotową
  • 500 pkt jeśli olimpiada nie ma związku z przedmiotem

Bonus olimpijski jest podwajany na kolejnym etapie konkursu przedmiotowego, tak więc uzyskanie tytułu finalisty daje w sumie 7500 pkt. Tytuł laureata daje dodatkowe 10000, czyli łącznie 17500 pkt. Uzyskanie tytułu finalisty/laureata z innego przedmiotu daje łącznie 1000 pkt.

Do rozważenia: Uzyskanie bonusu olimpijskiego (tzn. przejście do kolejnego etapu) powoduje wyłączenie danego ucznia z puli sprawdzianu, który odbywał się podczas jego udziału w olimpiadzie i ponowne przeliczenie punktów w przypadku, gdyby dany sprawdzian nie został przez olimpijczyka zaliczony. Ewentualny bonus dla klasy: uzyskanie przez ucznia bonusu olimpijskiego powoduje naliczenie pozostałym uczniom bonusu w wysokości 5% dotychczas zgromadzonych punktów.

Oprócz tego można uzyskać nieograniczoną liczbę punktów za branie dodatkowych zadań domowych. Zasady: na rozwiązanie zadania dodatkowego jest 10 dni kalendarzowych. Po przekroczeniu tego terminu liczba punktów, które można uzyskać zmniejsza się o 10% z każdym kolejnym dniem zwłoki, aczkolwiek nie może zejść poniżej 10% pierwotnej wartości. Zadania są jednorazowe, tzn. podjęcie się jakiegoś zadania przez ucznia wyłącza to zadanie z puli do końca roku szkolnego - niezależnie, czy zostało ono sfinalizowane. Dodatkowo poziom trudności dostępnych zadań będzie się zmieniał w zależności od liczby punktów zgromadzonych dotychczas przez ucznia.

W takim układzie ocena bdb za 16000 pktów już nie wydaje się nieosiągalna ;)

Co sądzicie?

Szkolne zawirowania

W przyszłym roku informatyka w bielsko-bialskim VLO będzie okrojona do minimum - to już niemal pewne. Przez “niemal pewne” rozumiem “musiałby stać się jakiś cud, żeby tak się nie stało”. Miasto odrzuciło dyrektorowi siatkę godzin. Powód? Oszczędności.

No bo tak: jeśli obowiązek dzielenia klasy na grupy podczas zajęć laboratoryjnych (czyli np. informatyki) funkcjonuje dla oddziałów z 25+ uczniami, a z mniejszą liczbą tylko można dzielić, to znaczy, że nie trzeba dzielić. Warunki lokalowe nie pozwalają jednak wstawić 22 komputerów do jednej sali. No to będzie dwóch uczniów przy stanowisku. Przepis o jednym uczniu na komputer będzie obowiązywał od września 2013. Reasumując: miasto radośnie niszczy najlepszą szkołę w województwie i jedną z najlepszych w Polsce. Przez rok będziemy uczyć informatyki w warunkach partyzanckich.

To jednak nie koniec. Liczba godzin zmniejszyła się o połowę, czyli trzech informatyków to o półtora za dużo. Jest gdzie oszczędzić kasę. Jeden kolega dostał wypowiedzenie, drugi musi mieć 10 godzin, bo jest vice, więc dla mnie będzie ograniczenie etatu. Zamiast obecnych 23 godzin będę miał 15, czyli sporo mniej niż etat. Co prawda udało się uzyskać obietnicę dodatkowych 2 godzin kółka, ale to nadal mniej niż etat. A na utrzymaniu dzieciaczek i długi do spłacenia.

Myślę sobie jednak: będzie dobrze, w końcu jestem z wykształcenia fizykiem - u nas w szkole uczy się dużo fizyki, jestem nauczycielem mianowanym, więc powinienem dostać choć kilka godzin. Dyrektor stwierdził jednak, że nie dostanę fizyki, bo jestem zatrudniony jako nauczyciel informatyki, poza tym nie wyobraża mnie sobie na tym stanowisku. Co z tego, że godziny by się znalazły (wystarczyłaby mi jedna klasa)? Nie bo nie. Mam wrażenie, że mnie nie lubi - i to bardzo.

Najmocniejszego akcentu tej antypatii doświadczyłem, gdy organizowałem piątą edycję DWO. Long story short - rok wcześniej, podczas organizacji czwartej edycji prosiłem Kuratorium o patronat i wsparcie DWO. Odpowiedziano mi, że teraz już za późno, ale niech zapytam w przyszłym roku. No to zapytałem od razu we wrześniu. Chyba jednak trafiłem na inną osobę, bo dyrektor dostał telefon z Kuratorium z pytaniem, czy wie, że jakiś jego nauczyciel takie coś organizuje. Dyrektor się podobno wyparł i potem wylądowałem na dywaniku za to, że uprawiam samowolkę. Rację miał - uprawiałem, bo DWO to mój pomysł, choć podpisuje się pod tym szkoła. Impreza jest też wpisana w kalendarz szkolny. Myślałem zatem, że mam w tej sprawie wolną rękę. Przeliczyłem się. A przecież wystarczyło potwierdzić, że owszem - jest taki wariat, który we własnym czasie, za kompletną darmochę organizuje konferencję informatyczną, na którą przyjeżdżają ludzie nawet z zagranicy. Mógł mnie potem wezwać i powiedzieć “panie Dominiku, następnym razem proszę takie kontakty załatwiać za moim pośrednictwem”. Tak się jednak nie stało. Postanowiłem wtedy, że DWO już nigdy więcej nie odbędzie się w Piątce. Teraz dostaję kolejnego kopa. Nie chcą mnie tam, czuję to. Chyba jestem zbyt ambitny, zbyt nowatorski, zbyt głośno mówię o potrzebie zmian, no i najgorsze: mieszam uczniom w głowach budząc w nich świadomość obywatelską.

Ale jak nie Piątka, to kto? Okazuje się, że opcji jest całkiem sporo. Skończyło się na tym, że dałem pomysł otworzenia profilu programistycznego (mat-inf) w LO im. Kościuszki. Jeśli będzie nabór, to będzie to najbardziej wypasiony kierunek informatyczny w Bielsku-Białej. Przede wszystkim dlatego, że będę mógł uczyć, czego chcę i tak jak chcę. Trudno o lepszą motywację do pracy. W Piątce moje nowatorskie lekcje z Pythonem spotkały się z oporem dyrekcji, bo przecież nie przygotowuję uczniów do matury. Było to zresztą  przyczynkiem do uruchomienia przeze mnie akcji Python na Maturze. U Kościuszki chcą, żebym uczył Pythona, bo programistów tego języka potrzebuje firma Multic, która jest pośrednio właścicielem szkoły. W efekcie uczniowie nowego profilu będą mogli odbywać praktyki i staże (za kasę!) w owej firmie. To nie wszystko: jest duża szansa na to, że matematyki będzie tam uczył mój idol - Bartek Żywczak - genialny pedagog, matematyk i informatyk w jednym. Jego udział gwarantuje, że uczniowie dostaną solidny aparat matematyczny potrzebny w zawodzie programisty. Dodam jeszcze, że oprócz informatyki będę też uczył tam fizyki, ale to detal, bo przedmiot ten będzie na poziomie podstawowym - by nie odciągać uwagi od programowania. Tak czy inaczej oba wiodące przedmioty będą nauczane według autorskich programów skrojonych specjalnie dla tego profilu.

Jest tylko drobny problem - żeby profil ruszył, musi się znaleźć minimum 20 dostatecznie zdolnych i/lub zdeterminowanych osób. W ramach zachęty powiem jeszcze, że uczniowie dostaną służbowe laptopy, a dla najlepszych przewidziany jest atrakcyjny program stypendialny. Do tego wybitni absolwenci dostaną propozycję pracy w firmie zaraz po skończeniu szkoły. Jeśli więc ktoś z czytelników tych wypocin zna kogoś zdolnego, kto szuka przyszłościowego profilu - polećcie mu profil mat-inf u Kościuszki.

Dlaczego popieram zwolenników TVTrwam.

KRRiT uniemożliwiła Telewizji Trwam dostęp do multipleksu, czyli cyfrowej telewizji naziemnej. Decyzja ta wywołała oburzenie, nie tylko w środowisku popierającym o. Rydzyka. Ja również jestem oburzony.

Uważam blokadę TVTrwam za dowód na to, że nie żyjemy w wolnym państwie. Bo jak inaczej skomentować fakt, że jakieś tam gremium w arbitralny sposób, bez żadnych jasnych kryteriów, blokuje możliwość nadawania programu jakiemukolwiek podmiotowi? Uważam, że każdy chętny powinien móc nadawać, co mu się żywnie podoba i nikomu nic do tego. Owszem, ktoś powinien regulować dostęp do częstotliwości (żeby się nie zagłuszać), ale tym z powodzeniem mógłby się zajmować np. UKE.

Scenariusz mógłby wyglądać tak: mam pomysł, sprzęt i ludzi - chcemy robić telewizję. Zgłaszam chęć do urzędu, uiszczam symboliczną opłatę, a urząd w czasie np. 14 dni wydaje decyzję o przydzieleniu częstotliwości/kanału w multipleksie. I tyle - ustawiam nadajniki i mam swoją telewizję. Reszta nikogo nie powinna obchodzić, jeśli tylko płacę podatki. KRRiT jest organem konstytucyjnym, który (podobno) stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji itd. Gdzie jest ta wolność słowa i prawo do informacji?!

Dobrze, że jeszcze mamy Internet, można założyć kanał na YT i publikować dowolne treści. Coraz więcej nowoczesnych telewizorów ma dostęp do sieci, dzięki czemu możemy oglądać interesujące nas kanały bez pośrednictwa komputera - ot, klikając w pilota. Mimo wszystko domagam się pełnej wolności dla mediów. Nawet dla tych, z których linią programową się nie zgadzam.

Popieram akcję - wyśmiejmy policjanta-sadystę :P

Popieram akcję - wyśmiejmy policjanta-sadystę :P