No i proszę. Mamy już film ze wspomnianej mistyfikacji Rubika:
Ponownie wiadomość z pierwszej ręki. Tylko soliści śpiewają samodzielnie. Reszta, łącznie z orkiestrą, jest z plejbeku.
No i proszę. Mamy już film ze wspomnianej mistyfikacji Rubika:
Ponownie wiadomość z pierwszej ręki. Tylko soliści śpiewają samodzielnie. Reszta, łącznie z orkiestrą, jest z plejbeku.
Gdy prawie 10 lat temu pracowałem w Austrii przy roznoszeniu ulotek, zauważyłem na podwórzach tabliczki z wyszczerzonym szczurem i podpisem “Kto karmi gołębie, ten karmi szczury” (Wer Tauben füttert, füttert Ratten). Na początku sądziłem, że chodzi tylko o to, że chleb, którego nie dojedzą gołębie jest zabierany przez szczury. Sam widziałem taką sytuację w Krakowie, kiedy jakaś staruszka wysypała na Plantach całą torbę pokruszonego chleba, od razu spod pobliskiego kiosku wyskoczyły dwa szczury, przepłoszyły gołębie i zaczęły chować co większe kawałki.
To jednak nie wszystko. Same gołębie można spokojnie uważać za latające szczury. Łatwy pokarm i brak naturalnych wrogów przyczynia się do kompletnej degeneracji tych ptaków. Nie zliczę ile to już razy widziałem brudne, brzydkie i zmutowane gołębie skalne. Gnieżdżą się najczęściej w przewodach wentylacyjnych - pierze i odchody dostające się do mieszkań to popularne alergeny. Zjedzony chleb wydalają na parapety i chodniki. Roznoszą nieprawdopodobną ilość zarazków, grypa (niekoniecznie ptasia) jest jednym z popularniejszych.
Tyle się mówi o sprzątaniu po swoich psach, ale czy uda się nakłonić osoby dokarmiające gołębie do czyszczenia obsranych chodników i parapetów?
Napisałem całą długą notkę na temat tego, żeby nie dawać na ulicy, bo przy bardzo ostrożnych szacunkach wyszło mi, że matka z dzieckiem czy facet bez nogi zarabia 100zł na godzinę, ale frajerfox się zawiesił (flash czasem robi mi takie psikusy) i notkę diabli wzięli. Aktualnie jestem strasznie wnerwiony na złośliwość rzeczy martwych, więc podlinkuję tylko do artykułu, który udało mi się znaleźć: Dawać czy nie dawać? Podpisuję się pod tym tekstem wszystkimi kończynami.
EDIT:
Zostałem zapytany o podstawę moich ostrożnych szacunków. Podstawa jest taka: Na skrzyżowaniu Bałtyckiej z Obornicką widuję czasami pana o kulach, zbiera pieniądze od kierowców. W czasie jednego cyklu jest w stanie “przerobić” średnio cztery samochody. Jeden cykl świateł na minutę. 50gr od każdego kierowcy (średnio - jeden da 5zł, inny nic). Wychodzi 120zł na godzinę.
Jeśli ktoś wątpi w mafijne koneksje niektórych żebraków, to niech przeczyta podlinkowany artykuł. Sam kiedyś widziałem eleganckiego pana przywożącego staruszkę na miejsce żebru. Poza tym często widuję Cyganów obwieszonych złotymi łańcuchami, w nowych dresikach, którzy klękają przed staruszkami, wykonują znak krzyża i mówią “dej pane, dej, dzieci głodne”. Rzadko odchodzą z mniej niż 5 zł. To ile może dostawać od staruszki Cyganka z małym dzieckiem na ręku lamentująca pod kościołem? Kiedyś jechałem z Cyganami autobusem i obserwowałem obliczanie utargu. Pomijam już, że cała zgraja zachowywała się jak panowie wszechświata (wrzaski), ale każda z kobiet miała jakieś 500zł, a jedna klęła jak szewc, że mały utarg. Przy innej okazji rozmawiałem z Romem, który ubolewał nad opinią, jaką im wyrabiają tego typu osoby.
EDIT2:
Po ponownym przeczytaniu notki zauważyłem (o zgrozo!), że jedynie podlinkowałem do artykułu, ale w sumie niczego nie skomentowałem. No cóż, tam wszystko jest opisane, ale streszczę poniżej:
Nie dawaj na ulicy, bo nie wiesz komu dajesz. Pieniądze na przeszczep szpiku mogą zostać użyte do zakupu basenu z hydromasażem. Jeśli masz potrzebę pomagania innym ludziom, zainteresuj się Organizacjami Pożytku Publicznego. Każdą podarowaną złotówkę możesz rozliczyć i dokładnie wiesz na co Twoje pieniądze są przeznaczane.
Wiadomość z pierwszej ręki: Rubik każe chórom śpiewać z playbacku.
Zostałem poproszony o niepodawanie nazwy chóru i gdzie będzie śpiewał, ale na pewno zaśpiewa z playbacku. Tzn. będzie stał i ładnie wyglądał, ewentualnie ruszał ustami. Jak dla mnie totalna żenada. Nie od dziś wiadomo, że gwiazdy popu traktują fanów jak śmieci i na koncertach używają playbacku, ale Rubik ponoć produkuje muzykę wyższych lotów (czyt. “sacro-disco-polo”). Poza tym wstyd dla samego chóru. Niedługo pewnie dowiem się, że orkiestra też gra z playbacku.
Przydałby się jakiś dziennikarz, który ładnie opisałby całą sytuację okraszając odpowiednimi epitetami. Jeśli o mnie chodzi, to głowa zaczyna mnie boleć, jak tylko sobie przypomnę, że Krakusy zatrudnili tego pawiana do skomponowania kantaty na cześć swojego miasta. Rezultat jest już znany. Zresztą… wart pac pałaca.
Czasem zastanawiam się, ile jeszcze debilizmów przyjdzie mi zobaczyć w tym chorym państwie.
Dzisiaj policja szumnie zamknęła napisy.org i aresztowała kilka osób - oczywiście odbyło się to w obecności delegatów FOTA, co samo w sobie jest złamaniem prawa. Przede wszystkim FOTA jest stroną skarżącą, co wyklucza możliwość uczestniczenia jej przedstawicieli w zatrzymaniach i przeszukaniach.
Odwiedziłem dzisiaj niesławny Pasaż Grunwaldzki, który przed Wielkanocą przyniósł wstyd Wrocławiowi. Dzisiaj odbyło się tzw. ponowne otwarcie.
Jeśli będę kupował nowego laptopa, to tylko od firmy, która będzie miała na reklamach “współpracuje z Linuksem” lub wręcz “producent zaleca Linuksa”. Ewentualnie pod uwagę mogę brać firmy, które nie będą miały informacji o zalecanym systemie. W razie braku mocnych graczy spełniających powyższe warunki, kupię Della :)
Mam jednak ważniejsze wymagania od laptopa:
Jak dla mnie ideałem są starsze modele Toshiby - sam posiadam laptopa spełniającego prawie wszystkie powyższe warunki (Tecra A2), ale niestety nadchodzi już kres jego możliwości (wadą jest np. samorozkręcanie się (!!!)) i szukam czegoś nowego. Jakieś propozycje?
EDIT (styczeń 2011): Wspomniana powyżej Tośka nadal mi służy, choć od opublikowania wpisu minęły niemal trzy lata, został wymieniony dysk, poszerzona pamięć, kończy się żywotność już drugiej baterii i ułamał się jeden z zawiasów.
Czasem nawet końskie zdrowie nie pomoże i znajdzie się wirus, który złamie nawet najwytrwalszych. Rozchorowałem się. Zazwyczaj unikam służby zdrowia, bo wiem co to za instytucja - zero zaufania. Jednak niemożność udania się do pracy wymusiła na mnie wizytę choćby po to, by dostać zwolnienie.