KRRiT uniemożliwiła Telewizji Trwam dostęp do multipleksu, czyli cyfrowej telewizji naziemnej. Decyzja ta wywołała oburzenie, nie tylko w środowisku popierającym o. Rydzyka. Ja również jestem oburzony.
Uważam blokadę TVTrwam za dowód na to, że nie żyjemy w wolnym państwie. Bo jak inaczej skomentować fakt, że jakieś tam gremium w arbitralny sposób, bez żadnych jasnych kryteriów, blokuje możliwość nadawania programu jakiemukolwiek podmiotowi? Uważam, że każdy chętny powinien móc nadawać, co mu się żywnie podoba i nikomu nic do tego. Owszem, ktoś powinien regulować dostęp do częstotliwości (żeby się nie zagłuszać), ale tym z powodzeniem mógłby się zajmować np. UKE.
Scenariusz mógłby wyglądać tak: mam pomysł, sprzęt i ludzi - chcemy robić telewizję. Zgłaszam chęć do urzędu, uiszczam symboliczną opłatę, a urząd w czasie np. 14 dni wydaje decyzję o przydzieleniu częstotliwości/kanału w multipleksie. I tyle - ustawiam nadajniki i mam swoją telewizję. Reszta nikogo nie powinna obchodzić, jeśli tylko płacę podatki. KRRiT jest organem konstytucyjnym, który (podobno) stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji itd. Gdzie jest ta wolność słowa i prawo do informacji?!
Dobrze, że jeszcze mamy Internet, można założyć kanał na YT i publikować dowolne treści. Coraz więcej nowoczesnych telewizorów ma dostęp do sieci, dzięki czemu możemy oglądać interesujące nas kanały bez pośrednictwa komputera - ot, klikając w pilota. Mimo wszystko domagam się pełnej wolności dla mediów. Nawet dla tych, z których linią programową się nie zgadzam.