mindr.
Nie cierpię dyskryminacji, głupoty, kiboli, brunatnych.

Już kiedyś pisałem na swoim blogu o moim podejściu do sprawy Cyganów (zwanych czasem Romami, choć to ponoć nie to samo). Poniżej zamieszczam tekst wzięty z dyskusji pod artykułem “Menu tylko dla Polaków”, który ukazał się dzisiaj w Wybiórczej. Podpisuję się pod nim wszystkimi kończynami.
nie cierpię dyskryminacji, głupoty, kiboli, brunatnych.
niestety,
rozumiem też dlaczego nie chcą wpuszczać romów do knajp, podobnie jak swego czasu nie chcieli wpuszczać w krakowie młodych anglików (nikt wtedy nie pisał o dyskryminacji rasowej anglików - powody były dla wszystkich jasne i zrozumiałe).
oczywiście, sytuacja kiedy kogoś nie wpuszcza się do lokalu “na wszelki wypadek” jest fatalna, zła.
problem w tym, że ludzie mieli, mają i będą mieć tendencje do upraszczania sobie życia i generalizowania. jeśli właściciel, restaurator raz, drugi, trzeci natnie się na problemy z obsługą grupy romów to pójdzie po najmniejszej linii oporu i po prostu przestanie ich wpuszczać. oczywiście że to źle, ale każdy ma dość innych problemów przy prowadzeniu lokalu (to nie jest lajtowy biznes - zresztą jak większość prywatnej inicjatywy w tym kraju) by dokładać sobie nowe. taki jest niedoskonały świat.

zarówno wymowa artykułu jak i komentarz pani lidii do artykułu jest niestety płaski i jednostronny.
nieco upraszczając, wymaga ode mnie bym się przystosował do sposobu bycia/zachowania roma ale nie wymaga tego samego od roma.
taka postawa to w gruncie rzeczy jest rodzaj dyskryminacji (tak!) - bo traktuje romów jak jakieś niedorozwinięte dzieci dla których trzeba być pobłażliwym i wyrozumiałym wg. zasady “bo one, panie, gupie się urodziły i gupie som”.
moim zdaniem jest to stawianie sprawy na głowie - więcej szkodzi niż przynosi pożytku, bo w tzw. “ogóle społeczeństwa” wzmacnia tylko niechęć do innych/obcych kulturowo, a nie pomaga w zrozumieniu problemu i znalezieniu jakiegoś/jakiegokolwiek, choćby nawet kiepskiego rozwiązania.
zarówno w artykule jak i komentarzu pani lidii brakuje mi choć cienia refleksji (poza wypowiedziami właścicieli lokalu) skąd się taka postawa wzięła i choćby śladu zrozumienia ze strony gazety/romów, że może coś i po naszej stronie jest nie tak - i może coś by się jednak dało zmienić.
w filmie ewy ewart “mali złodzieje” /do znalezienia w necie/ jest pod koniec rozmowa z ważną osobą w hierarchii romów (dla którego cyt. “złodziejstwo to zawód z pokolenia na pokolenie” a który kiedyś zaczął kraść by żyć i przeżyć), która mówi że skala złodziejstwa przeszła wszelkie pojęcie i powoduje narastającą niechęć do romów w CAŁEJ europie. człowiek ten rozumie powody tej niechęci (która, jak myślę dla każdego średnio rozgarniętego człowieka powinna być całkowicie zrozumiała).
skończmy z tym chowaniem głowy w piasek, źle rozumianą “polityczną poprawnością” i powiedzmy to GŁOŚNO:

może czas by romowie troszkę i nad sobą się zastanowili?

tzw. “polityczna poprawność” oślepia publicystów na co najmniej jedno oko nie pozwalając im dostrzec źródeł problemu, których duża cześć leży nie po stronie ksenofobicznych polaków (słowaków, francuzów, niemców etc.) tylko po stronie społeczności romskiej.

która, póki co, nie wyraża nawet śladów chęci poprawy czegoś u siebie (a przynajmniej ja o takich działaniach nic nie słyszałem).
a jest co poprawiać.

tak jak polscy emigranci (szczególnie “starej emigracji”) w znakomitej mierze sami zapracowali sobie na przykre i dyskryminujące uogólnienia o “głupich polaczkach”, pijaczkach, “polskiej robocie” itd., tak romowie sami pracują na własne uogólnienia.

tak już jest ten świat zbudowany.
nigdy nie był inny i nigdy nie będzie i czas wyrosnąć z naiwnych, idealistycznych postaw że zaczarujemy rzeczywistość i nagle wszyscy dookoła będą wyrozumiali, otwarci itd.itp.
(za wyjątkiem, oczywiście tych dyskryminowanych - oni, nie wiedzieć czemu, mogą pozostać tacy jacy są - tu żaden bojownik o wolność i równość wymagań jakichkolwiek nie stawia).

romowie mogą zacząć pracować nad zmianą swojego wizerunku - tak jak mogą to robić i ROBIĄ polacy z tzw. “nowej emigracji”.
trwa to długo, bo raz spieprzoną opinię trudno naprawić, ale przynosi rezultaty.

——-
zacznijmy rozmawiać o problemie w uczciwy sposób, bez polityczno-poprawnej obłudy.
——-