Dawno, dawno (jakieś 10 lat) temu występując pod pseudonimem Mc$ zajmowałem się jedną z gałęzi streetartu, a mianowicie vlepkarstwem* - do tej pory po miastach jeździ spora część moich projektów, niestety zawłaszczonych i spiraconych przez współbraci. Zawsze byłem nieco na uboczu tego ruchu i jedyne moje spotkanie z bracią miało miejsce w okolicach 2001 roku na wystawie vlepek (pamiętne “To ty jesteś Emsis?! Szaaaaacun.”). Gdy teraz patrzę na moje stare projekty, to uśmiecham się tylko pod nosem - człowiek był młody i nieco przygłupi (choć z może dwóch czy trzech projektów jestem do tej pory zadowolony). Piękne czasy młodości…
Co skłoniło mnie, żebym wrócił do branży? Troska o los Polski, jakkolwiek patetycznie by to nie zabrzmiało. Poziom fcurwu przekroczył pewną magiczną barierę, mam dość. Nie chcę emigrować, choć mam wiele atrakcyjnych ofert. Chcę żyć w państwie, które jest domem dla swoich obywateli, a nie więzieniem. Chcę przyjaznych urzędników i swobody gospodarczej. Chcę likwidacji wszelkich socjalistycznych restrykcji i debilizmów. Dlatego też przyłączam się do akcji Nie Dla Psa Kiełbasa - oto pierwsza edycja vlepek, które dla nich przygotowałem. Jeszcze nie jestem rozgrzany, zwoje mózgowe odpowiedzialne za wymyślanie haseł jeszcze są zwiotczałe. Jednak temat jest ważny, więc ruszam.
*) Dla niewtajemniczonych: vlepka to taki mały samoprzylepny kartonik z wyrysowanym lub nadrukowanym rysunkiem, hasłem, czymkolwiek. Oryginalne vlepkarstwo dzieliło się na dwa nurty: kontestatorskie (komentarze polityczno-społeczne) oraz rozrywkowe (skupiające się na przekomarzaniu z “kanarami”, gdyż areną vlepkarstwa najczęściej były autobusy). Później przyszedł zły brat bliźniak czyli vlepki kibicowskie, które zasadniczo nie są przez społeczność uznawane za część vlepkarstwa.
-
paczekzmiesem lubi to
-
mindr opublikował(a) to