Dostałem dzisiaj niezwykle miły list od dawnego fana moich tłumaczeń komiksu “Calvin & Hobbes”, które funkcjonowały pod nazwą “Kalwin i Mrożek”. Zacząłem wspominać piękne czasy studenckie, kiedy wolny czas był równie dostępny jak powietrze. Następnie wpisałem w Google odpowiednią frazę i okazało się, że moje tłumaczenie było niezwykle popularne, o ile nie kultowe. Przyznam, że podłechtało to moje męskie ego do tego stopnia, że postanowiłem wskrzesić dawną inicjatywę. Szczególnie, że na dysku ciągle czeka nigdy nie wykorzystany layout, który mimo iż nosi datę produkcji 2004, to nadal mógłby być uznany, za ładny ;-) Ah, ta soczysta zieleń sprzyjająca relaksowi :-)
Więcej problemów będzie z kontynuowaniem tłumaczenia. Już nawet nie mówię o braku wolnego czasu. Problem polega na tym, że zbudowane przeze mnie narzędzia (skrypty w języku REXX) wspomagające cały proces działają wyłącznie w systemie AmigaOS (wymagają obecności programu Personal Paint). Oczywiście wszystko dałoby się przepisać do Pythona i używać w GIMPie, ale znowu: czas, czas czas.
W każdym razie tłumaczenia powrócą. Oby tylko bojownicy praw autorskich mnie nie zjedli :-/
EDIT:
Stworzyłem stronę na FB oraz wysłałem mejla do Egmontu z prośbą o umożliwienie publikacji moich tłumaczeń.